czwartek, 9 czerwca 2016

No-Scar Krem Perła Inków. Krem z masy perłowej przeciw bliznom.


Moja cera jest niesamowicie kapryśna, najgorzej bo jest trądzikowa z ogromnymi problemami gojenia się. Najczęściej przypisuje się to nieprawidłowej pielęgnacji, rozdrapywaniu i wyciskaniu zmian trądzikowych. Nie trudno zatem o przebarwienia albo jeszcze gorzej - blizny. Nie wierzę jednak, że nikomu nie zdarza się od czasu do czasu naruszyć mechanicznie zmian, które są tak uporczywe. Jak widzę białą kulkę na brodzie, albo gdziekolwiek indziej, to często nie mogę wytrzymać, żeby nie pozbyć się tego w brzydki sposób. Poważnie.... czasem wolę czerwoną zmianę na skórze, niż odstającą białą ropę. Ale moja cera zawsze miała problemy z gojeniem się, nawet w przypadku, gdy nie ruszałam jej w ogóle. Przebarwienia to u mnie standard, na szczęście blizn nie mam aż tak dużo.



Na krem No-Scar miałam ochotę już na prawdę długo, ale jego wysoka cena też troszkę mnie od niego odstraszała. W Internecie możecie znaleźć bardzo skrajne opinie na jego temat, co również nie skłaniało mnie do zakupu, bo nie chciałam wydać pieniędzy w błoto. W końcu jednak dałam mu szanse.
Przed zakupem warto rozejrzeć się za nim w kilku aptekach, bo można spotkać się z naprawdę różnymi cenami. Częściej dostępna była mniejsza wersja kremu 30 ml, ale uparcie szukałam tej większej 50 ml i udało mi się ja kupić za 39 zł. Przy czym zetknęłam się za taką pojemność z cenami w granicach 50-54 zł. Jak widać, opłaca się czasem poszukać i zaoszczędzić. Małe opakowanie kremu to koszt około 30-35 zł.
Swoje opakowanie zużyłam w 2 miesiące.


Od producenta
Skład:
Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol and Ceteareth-3 (and) Sodium Cetearyl Sulfate, Mineral Oil, Dimethicone, Glycerin, Allantoin, Polysorbate-60, Mother of Pearl Powder, EDTA, Imidazolidinylurea Lysinecarboymethyl Cisteynate, Methyl Isothiazolinone (and) Methyl Chloroisothiazolinone, BHA (and) Tocopherol (and) Triethyl Citrate, Fragrance.
Działa rozjaśniająco, zmiękczająco oraz wygładzająco na stwardniałą i przerośniętą tkankę blizn, wpływając korzystnie na strukturę kolagenu, poprawia wygląd skóry. Dzięki obecności mikroelementów i aminokwasów przyspiesza regenerację oraz nawilża naskórek, dlatego znosi uczucie napięcia i świądu. Niezwykłe właściwości zawdzięcza masie perłowej, wewnętrznej warstwie muszli kilku gatunków ostryg z rodzaju Pteria. Zawarte w niej minerały, głównie węglan wapnia, aminokwasy i mikroelementy wpływają korzystnie na metabolizm komórek skóry. Badania wykazały, że proszek perłowy ma skład odpowiadający strukturze tkanek ludzkich. Dzięki temu stymuluje wytwarzanie włókien kolagenowych - głównego składnika budulcowego skóry. Zawarta w kremie alantoina to swoisty "pobudzacz" regeneracji komórek - łagodzi, zmiękcza i wygładza skórę.
Konsystencja produktu jest bardzo lekka przez co produkt szybko się wchłania po aplikacji. Krem pięknie i przyjemnie pachnie i to ten rodzaj zapachu, który raczej nie może się znudzić. Nie jest intensywny i ciężki.

Wydajność jednak daje wiele do życzenia. Można używać go w niewielkiej ilości do samego nawilżania i wtedy na pewno starczy na dłużej, ale dla zauważenia efektu, zwłaszcza szybszego, najlepiej nakładać go trochę więcej i wykonać masaż o którym piszę nawet sam producent. Tylko wtedy widziałam jakiekolwiek efekty. Stosowanie go oszczędnie nie przynosiło żadnych widocznych rezultatów. Druga dość ważna według mnie sprawa, to to, że krem może zapychać. Zdarzało mi się często, że musiałam walczyć z dodatkowymi zmianami zapalnymi na skórze. Na pewno jest to krem dla osób cierpliwych, które nie oczekują od razu efektów wow! Działa na pewno, bo przebarwienia z którymi się borykam znikały szybciej, szkoda tylko, że pojawiały się kolejne przykre zmiany, no ale... trądzik z założenia to trochę walka z wiatrakami ;) Blizny też zostały co nieco spłycone, ale jeżeli wasze zmiany mają już kilka ładnych lat, to ten krem nie pomoże Wam ich się pozbyć. Najlepiej sprawdza się na świeżych bliznach i  przebarwieniach.
Nie żałuję, że kupiłam ten krem i może kiedyś jeszcze się na niego skuszę, ale na pewno jest trochę przereklamowany i nie dziwie się, że w opinii wielu osób jest słaby.


A Wy jak radzicie sobie z przebarwieniami i bliznami?

Pozdrawiam

JUST.WŁOSY


1 komentarz :

  1. Miałam go i bardzo mi pomógł na blizny po poparzeniach ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin